Czy adhd to fikcyjna choroba?

Zapytano nas, co myślimy na temat artykułu

http://kefir2010.wordpress.com/2013/06/16/odkrywca-adhd-przyznaje-ze-to-fikcyjna-choroba-w-rezultacie-tego-odkrycia-miliony-dzieci-zazywaja-niebezpieczne-psychotropy/

Zacznijmy od tego, że jest to tłumaczenie anonimowego artykułu zamieszczonego na jakimś portalu. W artykule są odwołania do różnych źródeł, ale nie ma do wypowiedzi dr. Eisenberga. Czyli artykuł jest omówieniem omówienia. A potem był tłumaczony. Na każdym etapie ktoś dołożył cegiełkę do sensacji. Śmiem twierdzić, że artykuł jest po prostu kłamstwem. Dr Eisenberg nie żyje już od kilku lat, więc bronić się nie może.

Przeczytałem oryginał artykułu. W rzeczywistości dr. Eisenberg pisał o tym, że ADHD jest nadmiernie często diagnozowane, że jest o wiele łatwiej przepisać pigułkę, niż przyjrzeć się psychospołecznym czynnikom (np. sytuacji w domu). Ale nie zaprzeczał istnienia ADHD! 

ADHD i ZA są lżejszymi odmianami autyzmu. Zaś autyzm istnieje i nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Są na to twarde dowody naukowe. Dowodzą tego badania MRI, fMRI i kilka innych. To jest bezdyskusyjne!

W tej chwili istnieje pęd na diagnozowanie ADHD i często diagnozy dostają dzieci źle wychowywane. Czyli dzieci będące ofiarami nieudanych eksperymentów wychowawczych lub po prostu dzieci zaniedbane.

Często za diagnozą rodzice próbują schować własną nieudolność. Rozmiar tego zjawiska w tej chwili przyjmuje już rozmiary tsunami.

Jest tak jak z już się dzieje dysleksją. Diagnoza dysleksji daje pewne przywileje w czasie egzaminów, więc wszyscy zaczęli chodzić wokół papieru. Lepiej mieć papier niż uczyć dziecko ortografii... W rezultacie w Sopocie okazało się, że 50% uczniów miało taki papier. Statystycznie w społeczeństwie jest kilka procent dyslektyków, czyli reszta weszła w posiadanie zaświadczenia w sposób... bardziej nieformalny.

Prawda jest taka, że braki etyki zawodowej i zwyczajne niedouczenie psychologów i psychiatrów powoduje, że trafiają do nas dzieci z diagnozami kompletnie z sufitu i z diagnozą "wszystko jest OK", mimo poważnych problemów. Możemy się obrażać na rzeczywistość, ale tak po prostu jest.

Ergo.

ADHD i ZA istnieją. Nie ma wątpliwości. Ale narośle rakowe, które wokół tego narastają powodują coraz większą irytację wielu ludzi. W tym naszą.

I ta irytacja może przybierać dziwne formy.

Pozostaje praca u podstaw i ciągła orka tego ugoru.